Dylematy wielkanocnego zająca

31 marca, 2021
Dagmara Strzygocka - Felietony o ludziach, świecie i innych zjawiskach

Dzisiaj wszystkim z życzeniami złapania balansu i życia w harmonii z samym sobą. Spokojnego świętowania 🙂 Weźcie sobie z tego co potrzebujecie. Owocnych przemyśleń życzę.

Dylematy wielkanocnego zająca

Najwyraźniej nastąpił koniec świata. Zając Pafnucy już od tygodnia szykował się na świąteczne występy – w końcu bycie wielkanocną maskotką zobowiązuje – czytał artykuły pod hasłem : „ Jak przeżyć święta z rodziną i nie zwariować” albo „ Dziesięć sposobów na atrakcyjne, rodzinne święta”. Nawet robił notatki, żeby przypadkiem czegoś nie zapomnieć. Ale kiedy obudził się rano i uświadomił sobie, że zostały mu już tylko dwa dni na dokończenie przygotowań, popadł w panikę. Na dokładkę padł mu Internet. – O rany! Co teraz! – złapał się za uszy – co ja teraz zrobię?! Wykrzykiwał zrozpaczony i krążył nerwowo po swojej norce. – Nie przygotuję się do świąt! Nie poradzę sobie! Miałem jeszcze w planach nauczenie się kilku dowcipów i poczytanie o globalnym ociepleniu! O czym ja teraz będę rozmawiał z rodziną przy stole! Nie zobaczę co u moich znajomych słychać, bo przecież nie zajrzę na Fejsa! Insta nie będę miał!!!! – rozpaczał dalej – jak mam zatem zrobić nową relację, o nie!!!! Może chociaż nowego Tik Toka uda mi się nagrać – pomyślał z nadzieją, ale uświadomił sobie, co tak naprawdę oznacza brak Internetu, ani rozrywki, ani pracy, ani kontaktu ze światem, dramat jednym słowem i ostateczny koniec świata. Załamał się. Usiadł zrezygnowany i prawie się popłakał. Został sam ze sobą, bez newsów, bez filmików, bez gierek, bez FB i innych mediów tak zwanych społecznościowych, z perspektywą wolnego – znaczy bez pracy. Ogarnęła go czarna, głęboka rozpacz. Pewnie przestawiłby się na gapienie się w telewizor, ale to też wymagało posiadania dostępu do sieci. I na domiar złego czekały go dwa świąteczne dni w gronie rodzinnym. Niespodziewanie znalazł się w sytuacji, w której nie wiedział jak się zachować. Miał czas i przestrzeń na myślenie, na pobycie ze sobą, na spotkanie ze swoimi emocjami, na obserwację swoich reakcji i zastanawianie się skąd się biorą, na poznawanie i oswajanie swoich demonów, mógł także wreszcie zrobić porządek w swojej mentalnej szafie i poukładać lub powywalać wszystkie te „trupy z szafy”, które mu wypadały najczęściej w najmniej odpowiednich momentach. Mógł poświęcić czas i energię na budowanie bliskich relacji, na okazywanie sympatii i miłości, na wspólnotę rodzinną czy też stadną. Mógł zwyczajnie cieszyć się życiem i kontaktem z naturą na przykład. Kłopot jednak polegał na tym, że Zając Pafnucy doskonale sobie radził z byciem maskotką, a cała reszta trochę go przerastała. Nigdy tak naprawdę nie spotkał się sam ze sobą, a więc nie potrafił też być sobą dla innych i ciągle się stresował, że coś zrobi nie tak, jak trzeba, że nie spełni oczekiwań otoczenia. Życie w sieci było doskonałą alternatywą życia w realnym świecie oflajnu. Miał wrażenie, że ciągle jest bardzo zajęty, że jest na bieżąco z życiem i sprawami swoich przyjaciół, rodziny i znajomych. Był ciągle przyklejony jak nie do komputera to do telefonu, a teraz dupa! Przy okazji tej krótkiej świątecznej przerwy życzę, żeby padł Wam Internet i zadziała się cała reszta.

Nie czekaj dłużej. Zacznij wytyczać własną ścieżkę już dziś!

Skontaktuj się ze mną!

3 + 15 =