Moc opowieści

7 lipca, 2021
Dagmara Strzygocka - Felietony o ludziach, świecie i innych zjawiskach

Dziś dla wszystkich, bo każdy słucha i każdy mówi. Weźcie sobie z tego co potrzebujecie, wszystko, trochę albo nic. Owocnego dnia wam życzę.

Moc opowieści

Szeherezadzie pozwoliły uniknąć śmierci. Niektórych nauczyły ważnych rzeczy o życiu i ludziach. Bo w końcu większość zna Księżniczkę na ziarnku grochu i Brzydkie kaczątko i Królową Śniegu, Małą Syrenkę czy Dziewczynkę z zapałkami, że o Śnieżce i krasnoludkach nie wspomnę. Opowieści to historie, które mają moc. Dlaczego tak łatwo i na długo je zapamiętujemy? Tak dokładne i trwałe wspomnienia zawdzięczamy silnym emocjom. Słuchając tych opowieści podziwiamy bohatera lub mu serdecznie współczujemy, wzruszamy się, śmiejemy lub płaczemy. Jego historia budzi w nas ciekawość. Przywiązujemy się do niego. Cieszy nas kiedy wszystko kończy się dobrze i zasmuca, kiedy bohaterowi opowieści przytrafia się coś złego. Emocje mają bardzo duży wpływ na to, jak zapamiętujemy fakty, zdarzenia, informacje, doświadczenia i oceny. Mają ogromną siłę, zwłaszcza jeśli opowieści dotyczą nas. Ośrodkiem odpowiedzialnym za emocje jest obszar mózgu zwany ciałem migdałowatym, który wysyła dużo połączeń do kory nowej, odpowiedzialnej za racjonalne myślenie. Emocje ułatwiają zapamiętywanie. Niestety częściej i łatwiej zapamiętujemy negatywne sytuacje, niż te związane z pozytywnymi emocjami. Stres ma duży wpływ na procesy pamięciowe – ułatwia zapamiętywanie. Był sobie chłopczyk, który bardzo kochał swoich rodziców. Każdego dnia starał się udowodnić – zwłaszcza swojemu tacie – jaki jest mądry, odpowiedzialny i zaradny. Chodził do szkoły, uczył się, chociaż nie zawsze dostawał same piątki. Za każdym razem, kiedy wracał ze szkoły z kolejną dobrą oceną, chciał wzbudzić w swoich rodzicach entuzjazm, ale zazwyczaj słyszał tylko, że mogło być lepiej. Chłopiec bardzo się starał, żeby było lepiej i lepiej, ale często mówili mu, że to za mało, że jest leniwy, że powinien więcej się uczyć, być grzeczniejszy i mniej absorbujący, bo rodzice potrzebują od niego odpocząć. Przepowiadano mu w domu, że nie skończy szkoły, że pójdzie do łopaty. Na rodzinnych uroczystościach opowiadano jaki to jest mało inteligentny i niechętny do odnoszenia sukcesów. Któregoś dnia nasz bohater porzucił swoje starania na rzecz buntu. Wcześnie opuścił dom rodzinny. Skończył szkołę jako tako, poszedł do liceum ekonomicznego, bo to dawało mu szansę na szybkie usamodzielnienie się, zdał maturę, nie dostał się na studia, poszedł do wojska, zaczął pracować, ożenił się, spłodził potomków. Mijały lata, a on nigdy nie przestał żyć w przekonaniu, że za mało się stara i w taki czy inny sposób, nawet jako czterdziestoparolatek, usiłował zasłużyć na uznanie w oczach ojca. Tych zasłyszanych w dzieciństwie opowieści nigdy nie poddał weryfikacji. W jego głowie niepostrzeżenie przeszły z kategorii legenda do kategorii święta prawda i ukształtowały jego przekonania na temat samego siebie. Do dziś sam o sobie mówi, że niczego w życiu nie osiągnął, że niewiele mu się udało, że jego brat jest od niego lepszy. Jaka jest moc opowieści, które przechowujecie we własnych głowach? Chyba już czas najwyższy zweryfikować i przeredagować te, które wam nie służą, a częściej przywoływać i tworzyć te, które was wpierają.

Nie czekaj dłużej. Zacznij wytyczać własną ścieżkę już dziś!

Skontaktuj się ze mną!

12 + 5 =